Posted on

Smak pieszej wędrówki

001_piesze_wedrowki_min

Już od jakiegoś czasu chodzi mi pogłowie ten tytuł. Dziś, w końcu udało mi się zasiąść do pisania. Staram się wklepywać litery na pustą jeszcze stronę edytora tekstowego, bardzo po cichu, bo mój najlepszy towarzysz i życia, i wędrówek śpi, żeby nabrać energii na kolejny dzień pracy, który zacznie się dla niego jeszcze długo przed świtem.

W tym nocnym pisaniu chciałabym opowiedzieć Wam o krótkich pieszych wędrówkach. Jestem pewna, że wielu z Was zaliczyło już niejeden kraj, kontynent, znany szczyt lub najdalej wysunięty przylądek. Te owiane wielką sławą miejsca – wszystkie są niesamowite i wszystkie posiadają wspólną wadę. Są daleko od domu.

To ekscytujące, że raz albo dwa razy do roku można wziąć urlop i polecieć na drugi koniec świata. Planować podróż przez kilka miesięcy, oglądać egzotyczne widoki i poznawać odległe kultury. Ale czy to jest wystarczająca ilość żeby móc poczuć więź z naturą, oderwać się od świata zawodowych i domowych obowiązków, podleczyć jesienną chandrę, która ciągnie się zbyt długo i nałapać choć trochę słońca, które zbyt często ukrywa się za chmurami? Takie dalekie wyjazdy często same wiążą się z dużym stresem, bo wszystko trzeba zaplanować, dopilnować transportu, noclegów. Zostawić komuś pod opiekę swoich podopiecznych, a później myśleć o nich przez połowę podróży.

002_piesze_wedrowki_min

 

Im jestem starsza, tym coraz bardziej przywiązuję się do miejsca, w którym żyjemy. Nie lubię latać, nie lubię zostawiać naszej kotki i mieszkania na długo. Oczywiście nie ma opcji, żebym przynajmniej raz w roku nie odwiedziła gór albo morza. Muszę regularnie sprawdzać, czy cały czas są w tym samym miejscu i natchnąć się tamtejszym powietrzem. Z drugiej strony, jako urodzony włóczykij, chcę się ciągle włóczyć. Tylko tak trochę bliżej, rzut beretem od domu, w duchu jedno lub dwudniowych wędrówek. I wiecie, co w takich wyjściach jest najlepsze? Że dzięki nim można poznać przepiękne okoliczne tereny i nie trzeba brać urlopu, nie trzeba na nie oszczędzać. Pakujesz w plecak herbatę, kanapkę i sezamiki i ruszasz na szlak, gdzie sam sobie jesteś przewodnikiem. Dobrze jest mieć też kompana, chociaż i samotne włóczenie się jest całkiem przyjemne 🙂

003_piesze_wedrowki_min

005_piesze_wedrowki_min

Tydzień temu zaplanowaliśmy takie piesze wyjście. We dwójkę postanowiliśmy przejść trasę 15 kilometrów – z Dąbrowy Białostockiej do Nowego Dworu. Wybraliśmy trasę, która poprowadziła nas przez okoliczne wsie i polne drogi (przez Grodziszczany, Różanystok, Grzebienie i Kudrawkę). Niesamowite jest to, że kolejny już raz trafiła się nam przepiękna pogoda. W sobotnią noc spadł śnieg i nazajutrz, maszerowaliśmy po białym puchu, oglądając pomarańczowy wschód słońca. Marsz zajął nam 3 godziny. Nie spodziewaliśmy się, że pokonamy trasę tak prędko. Po drodze spotkaliśmy jedenaście saren, jednego lisa i trzy łosie. Niezłe osiągnięcie prawda? 🙂

004_piesze_wedrowki_min

Nasz cel na kolejną pieszą wędrówkę to obejść dookoła jezioro Ełckie. Trzymajcie kciuki, żeby i tym razem zaświeciło słońce!

A Wy, gdzie się włóczycie? Napiszcie o swoich miejscach wartych polecenia.

 

Niech moc włóczykijskich przygód będzie z Wami!
Snara

Dodaj komentarz