Opublikowano:

Bunkry Linii Mołotowa

bunkry_linii_molotowa1

Kilka lat temu moja mama przyniosła z pracy mapkę. Mam w szufladzie stertę takich kolorowych wydruków. Zazwyczaj są to mapy tras rowerowych w Biebrzańskim Parku Narodowym lub w okolicznych puszczach. Ta była inna. Na zielonych plamach oznaczających rozległe lasy ktoś naniósł 96 czerwonych kropek. Każdy z tych krwawych punktów symbolizował bunkier Linii Mołotowa.

bunkry_linii_molotowa2

Na całej linii jest tych bunkrów o wiele więcej. Kiedyś przeczytałam, że stanowisko numer 1 znajduje się gdzieś w Estonii. Jako poszukiwacze przygód chcielibyśmy odwiedzić również Estońskie i Łotewskie fortyfikacje, ale na początek naszej post militarnej przygody, tereny pięciu gmin Górnej Biebrzy – bo tak zostały nazwane w kolorowej broszurze, dawały nam ogromne pole do wycieczkowych popisów.

bunkry_linii_molotowa3

Mamy już za sobą sześć takich wyjść i każde było świetną przygodą. Możecie wierzyć lub nie, ale to o niebo lepsza rozrywka niż weekendowe przemierzanie galerii handlowych ;). Każda wyprawa jest inna, towarzyszy jej różnorodne ukształtowanie terenu – czasem trafiamy w środek lasu jak w Starych Leśnych Bohaterach a czasem lądujemy nad samym brzegiem Biebrzy w okolicach Sztabina. Bunkry potrafią zaskakiwać. Nieraz zdarzają się trzypiętrowe kondygnacje, budowane w dół. Wewnątrz można znaleźć np. liny wspinaczkowe lub pozostałości starych zardzewiałych elementów zbrojeń, które w większości dawno zostały rozkradzione. Zazwyczaj jednak są to śmieci lub szczątki zwierząt, które nie znalazły wyjścia z pięter wkopanych w głąb ziemi. W jednej z betonowych budowli, którą odwiedziliśmy, porozrzucane były stare gazety i książki z czasów głębokiej komuny, pisane jeszcze cyrylicą.

bunkry_linii_molotowa4

Ogólnie rzecz biorąc, większość wnętrz jest wilgotna i brudna, ale czasem trafiają się skarby. Pewnego razu znaleźliśmy coś w formie solnych sopli zwisających z sufitu lub wyrastających z ziemi. Widocznie opuszczone ruiny, z upływem czasu, zaczęły pełnić rolę sztucznych jaskiń.

bunkry_linii_molotowa5

Co jest najfajniesze w takich wyjściach? Przygoda i relacja jaką tworzy się z grupą. Idziesz przez las, od godziny nie spotkałeś nic innego oprócz drzew i krzaków, aż w końcu rozlega się głośmy krzyk „jest!”. Wszyscy nagle się ożywiają i pędzą w stronę betonowej ruiny, która wygląda zazwyczaj identycznie jak poprzednia, może tylko jest trochę bardziej lub mniej rozsadzona. I taka sama historia powtarza się do czasu znalezienia następnego obiektu. Ale coś w tym jest. Sprawia dużo frajdy i radości. W międzyczasie od bunkru do bunkru można pogadać, pożartować, zjeść czekoladowego cukierka albo napić się wódki z metalowych kieliszków, wznosząc toast za włóczykijską przyjaźń.

bunkry_linii_molotowa6

A czego Wy zazwyczaj szukacie w okolicznych lasach? Czy mieliście już okazję zwiedzić jakieś ciekawe fortyfikacje? 🙂

PS. Zdjęcia były robione aparatem mojego starego, poczciwego telefonu. Nie liczcie na jakość, poczujcie klimat 😉 Niech moc przygód będzie z Wami! -Kasia S.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *